Koszary - opis

Miejsce przygód wszelakich, które czekają na śmiałków.

Moderatorzy: Avarall Azhare, Velve, Moderatarzy działu

Awatar użytkownika
Narrator
Mieszkaniec
Posty: 3
Rejestracja: sob kwie 17, 2010 7:52 am

Koszary - opis

Postautor: Narrator » sob maja 08, 2010 5:32 pm

Gdzie znajdowały się minealskie koszary niewielu wiedziało, zaś jeszcze mniej osób się tam zapuszczało.
Usytuowane na obrzeżu miasta, zapuściły tam swoje murowane korzenie, z biegiem lat coraz bardziej tracąc na znaczeniu.
Na początku były niemal sercem miasta - ostoją porządku i spokoju. Wraz z czasem budynki podupadały, armia nikła - czas oraz długi pokój przerzedzały jej szeregi.
Bo i nie było z czym walczyć. Dobrobyt, pacyfizm oraz tolerancja rasowa oraz religijna z roku na rok zmniejszały liczbę powodów do wojen, tym samym odbierając kolejnym organizacjom cel istnienia.
Wzrost potęgi klanów i prywatnych armii przyśpieszył upadek armii Korony. Osobiste wojny, walka o pieniądze, rynek zbytu oraz monopol na towary handlowe - tym teraz żyje kraina. Mało kto dba o idee takie jak patriotyzm i oddanie władcy, mało też kto jest zdolny w imię takich wartości ryzykować zdrowie lub życie na polu bitwy.

Baraki, które niegdyś zapewniały stacjonującym żołnierzom porządne standardy życia stanowią teraz cień dawnej świetności. Dachówki zsuwają się z dachów, zaprawa i tynk odchodzą z murów, okna otwierają się zaś na puste sale oraz porośnięty chwastami dziedziniec. Zbrojownię zamieszkuje jedynie pająk oraz rodzina nietoperzy, zaś w piwnicy zalęgły się szczury.
Wszystko to jednak ma się zmienić - wspomniane zmiany nadchodzą zaś sporymi krokami.
Na kamieniach dziedzińca, który jest w większości otoczony budynkami, dudnią końskie podkowy. Przybyli nowi oficerowie, z których niejeden może pamiętać lata świetności tego przybytku...
Słychać pierwsze głosy weteranów, z których każdy pamięta to miejsce trochę inaczej. Jechali wolno, jedyną ścieżką, która wiodła na dziedziniec, dyskutując, gdzie znajdowały się odpowiednie budynki i jakie było ich przeznaczenie.

- Tam, o, zaraz po naszej lewej, ten budynek z drzwiami równolegle skierowanymi ze ścieżką, tam była kantyna... Pamiętam, bo zawsze jak wracałem z miasta, to wiedziałem, co na obiad będzie! - rzucił z uśmiechem barczysty mężczyzna, którego rude włosy i brodę przeplatała siwizna. Na ramieniu nosił insygnia kapitana.

- Chyba bredzisz, Akamianie - zaśmiał się pod nosem drobniejszy z przybyłych, którego szpakowate, krótko ostrzyżone włosy nikło błyszczały w wiosennym słońcu. Dosiadał równie drobnego wierzchowca o karogniadej maści. - Kantyna była z naszej prawej strony, po lewej jest budka wartownicza. - Wałach, którego dosiadał wykorzystał nieuwagę jeźdźca, by wyrwać z ziemi jednego z chwastów i ze stoickim spokojem zaczął go przeżuwać.

- Ach, masz rację, zresztą - jak zwykle! - Kapitan nie wydawał się urażony. Armand, jeden z jego dwóch sierżantów był człowiekiem zbyt kompetentnym, by kapitan mógł być na niego rozzłoszczony. - Dalej po prawej były spiżarnie oraz piwniczki z winem, teraz pamiętam. Za posterunkiem zaś - stajnie. Masz rację, masz rację... Tam - tym razem wskazał odzianą w skórzaną rękawiczkę dłonią kolejny pusty budynek, stojący w prawym rogu czworokątnych koszar - były kwatery oficerów, a z drugiej strony, w lewym rogu były kwatery gońców. Zresztą! Pamiętasz te ich konie? Przeklęte bestie! Jeden z nich ugryzł mnie kiedyś w ramię!

- Tak, zawsze dosiadali tych wierzchowców, które pasły się na wyżynach. Ja osobiście oddałbym roczny żołd, by dostać jednego z nich w swoje ręce, ale boję się, że miałbym problemy z wsiadaniem... Siedem stóp? Musiałbym za każdym razem korzystać z podestu. - Niskiego mężczyzny nie opuszczał pogodny nastrój.

Tymczasem do rozmowy włączył się trzeci i ostatni z przybyłych, który do tej pory z milczeniem wpatrywał się w stan budynków.
- Dalej prawe skrzydło składało się z kwater żołnierzy, naprzeciw nich były zbrojownia oraz sale treningowe... Naprzeciwko wjazdu był pokój taktyczny oraz magazyny, na pierwszym piętrze pomieszkiwali magowie królewscy, o ile nie przebywali akurat w podróży... To był czasy... Teraz nawet studnia na środku dziedzińca wymaga remontu...

Dalsze rozmowy przerwało parskanie innych koni, które przybywały od strony drogi. Oficerowie zaraz obrócili swoje wierzchowce, zaskoczeni obecnością kogokolwiek innego.
Dwie postacie, jadące wolnym kłusem, wkrótce stały się rozpoznawalne.
Jedna z nich - dosiadająca wysokiego karego ogiera, który wyrywał się do przodu - pomachała dłonią do zebranych, przechodząc do żwawego stępa. Kobieta w nieokreślonym wieku - tak zwykło się ją postrzegać. Lithilien - tak zwykli ją nazywać.
Obok niej na ogierze o dereszowatej maści siedział Król, patrząc wyczekująco na zgromadzonych przed nimi mężczyzn.

- Jak szybko uda się to wszystko postawić na nogi? - spytał się kapitana, podczas gdy jego wierzchowiec wiercił się, podrzucając głową. Widać - nowy nabytek królewskiej stadniny.

- Wystarczająco szybko, wasza wysokość. - Kapitan uśmiechnął się pod nosem, ruszając do swoich dawnych kwater.

Awatar użytkownika
Ramdir
Obywatel
Obywatel
Posty: 104
Rejestracja: pn sty 28, 2008 1:36 pm
Lokalizacja: Silent Hill, a jeśli nie to pewnie z kosmosu...

Re: Koszary - opis

Postautor: Ramdir » sob maja 15, 2010 7:53 am

Rześki poranek, delikatna mgiełka otulająca zaspane wciąż postaci powoli wychodzące ze swych domostw i sunące po ulicach małymi krokami w nietrzeźwości wschodzącego słońca. Chłód dreszcze na karku wzbudzający szybko podnosił ciężkie powieki, które snu łaknąc wciąż opadały mimowolnie na niewyraźne oczy przechodniów. Jednym z nich był mężczyzna w ciemne szaty przyodziany dążący ze zwieszoną głową w górę głównej drogi, nieco na uboczu, aby nie zwracać na siebie specjalnej uwagi. W prawej ręce dzierżył tobołek, który to zazwyczaj przez ramię przekładał, zaś lewa jego dłoń spoczywała na rękojeści miecza pokrytej garbowaną skórą. Nie różnił się znacznie od innych mieszczan, sprawiał wrażenie zmęczonego życiem co prawdą jednak nie było. W zamyśleniu mijał kolejnych przechodniów, coraz częstsze rozwidlenia dróg no i oczywiście liczne kałuże, których sporo przybyło po nocnych deszczach. Ogłoszenie o wezwaniu do koszar pojawiło się już jakiś czas temu, toteż miał nadzieję, że na miejscu znajdzie kilku ochotników, którzy wcześniej niż on raczyli stawić się na służbę ojczyzny.
Jeszcze kilka kroków, kolejna mokra plama do przeskoczenia i wreszcie widoczny cel porannej "wyprawy". Często zdarzało mu się mijać to miejsce, lecz nigdy nie zastanawiał się nawet nad faktem, że są to koszary miejskie. Nie pamiętał już, kiedy po raz ostatni widział w nich jakiekolwiek życie, nie wspominając już o niewinnym buszowaniu wewnątrz, w celu zaspokojenia swej chęci poznania. Zatrzymał się parę kroków przed samym budynkiem i głowę podnosząc zmierzył go chłodnym, niewzruszonym wzrokiem. Myśli rozmaite coraz wyraźniej malowały się w jego głowie. Od jakiegoś czasu poważnie zastanawiał się nad tym, kto na co powinien zasługiwać. Mimo wątpliwości podążał wciąż tą samą, dawno już obraną ścieżką, która do łatwych nie należała. Cisza i niczym niezmącony spokój wylewały się wręcz z bram owego budynku. Najwyraźniej mylił się co do ochoczego napływania rekrutów zaraz po rozpowszechnieniu wieści o służbie wojskowej.

- W co Ty się znowu pakujesz Ramdirze?

Mruknął pod nosem, po czym odetchnął głęboko rześkim, wciąż nieco chłodnym powietrzem i niespiesznym krokiem ruszył na przód, przekraczając tym samym próg kolejnej przygody.

Awatar użytkownika
Rithior
Mieszkaniec
Posty: 34
Rejestracja: śr lip 02, 2008 8:12 am
Lokalizacja: Rohan

Re: Koszary - opis

Postautor: Rithior » sob maja 15, 2010 11:59 am

Gdy tylko pierwsze, jak że jaskrawe promienie słońca poczęły otulać swym ciepłem Minealskie ulice, a mieszczanie zajmować się swymi obowiązkami zaczęli chłopak oczy swe otworzył, wyrwany ze słodkiego snu. Przeciągnął się delikatnie i poprawiwszy włosy powoli i ociężale z łoża swego wstał, rozglądając się po pokoju. Wtem przypomniał sobie rozmowę dwóch pijaczyn, którą przez przypadek w nocy usłyszał, gdy już zasnąć próbował. Starcy coś o rycerzach prawili, o koszarach i pięknych rumakach. Rozmowa ta przebiegała dość chaotycznie a Erindelowi zmęczenie przeszkadzało w pełnym zrozumieniu pogawędki. Założył on, więc na siebie swe czarne zwiewne ubranie i zabrawszy wszystkie niezbędne rzeczy, to jest broń amunicję oraz kilka innych przydatnych zabawek, ruszył na ulice drzwi za sobą zamykając. Było tuż przed południem,, dlatego też gwar na ulicach dawał o sobie znać. Wśród ludzi przemykały szepty, plotki o koszarach i kapitanie, a Erindela, co raz bardziej to intrygowało. W spory bukłak z wodą zaopatrzył się na jednym ze straganów i wziąwszy głęboki oddech do miejsca, o którym tak głośno wyruszył. Mijał różne istoty.. Począwszy od zwykłych ludzi, przez szlachetne Elfy aż do zaprawionych w boju krasnoludów. Każdy miał coś do powiedzenia na temat tego miejsca. Długo nie trzeba było czekać, aby silne podniecenia chłopaka ogarnęło, który można by rzec, do koszar już biegł.


Kilka minut po dwunastej Erindel stanął przed bramą prowadząca wprost na dziedziniec otoczony niezbyt zadbanymi budynkami. Chłopak nigdy nie zapuszczał się na obrzeża miasta, więc widząc cały ten krajobraz był trochę zaskoczony. Rozejrzał się dokładnie po okolicy i wyciągnąwszy bukłak z woda, upił zeń łyk, po czym pot z czoła swego otarł. Uśmiechnął się jeszcze raz mimowolnie i wślizgnąwszy się przez uchyloną, ledwo wiszącą na zawiasach bramę, znalazł się na wąskiej brukowanej uliczce, która była już częścią słynnych koszar, o których od wczoraj mówi całe miasto…

Nerchel
Mieszkaniec
Posty: 15
Rejestracja: ndz kwie 18, 2010 7:10 pm

Re: Koszary - opis

Postautor: Nerchel » ndz maja 16, 2010 9:28 pm

Podkute kopyta zastukały rytmicznym galopem o ziemię. Na miejsce zbiórki przybyła oto kolejna niezwykle ciekawa osoba. Ręce odziane w skórzane rękawiczki ściągnęły wodze, zmuszając wierzchowca do gwałtownego zatrzymania się. Gniade zwierze stanęło dęba i zamachało przednimi nogami. Kobieta, zasiadająca w siodle, omiotła spojrzeniem niemal pusty plac.
-Spóźniłam się? - ni to stwierdziła, ni zapytała. Wyglądała na lekko zawiedzioną, że nikt na nią nie poczekał. Zatrzymała wzrok na obecnych i zrozumiała.

Nie miała dziś lekkiego dnia, co widać po niej było. Podkrążone oczy, włosy nie wyczesane, rozpuszczone i rozwiane. Chyba nikt nie lubi budzić się po południu ze świadomością o zaspaniu na zbiórkę. Nikt też nie lubi zrywać się w biegu, będąc dręczonym następstwem alkoholu wypitego wczorajszym wieczorem.

Elfka siedziała wyprostowana w siodle, miała opuszczoną głowę. Stłumiła ziewnięcie. Nie wiedziała, czy wpierw zwymiotuje czy zaśnie...

Morgoroth
Mieszkaniec
Posty: 4
Rejestracja: ndz sie 12, 2007 10:28 pm

Re: Koszary - opis

Postautor: Morgoroth » wt maja 18, 2010 8:44 pm

*"A więc to dziś" - Pomyślał Morgoroth widząc wezwanie do koszar. Ekwipunek czekał już spakowany. Złoto, sakiewka z ziołami, zapas krasnoludzkiego spirytusu w bukłaku, trochę ubrań, tylko same, niezbędne rzeczy. Szybko założył czarny pancerz, przypasał miecz, narzucił płaszcz i zamykając dokładnie drzwi domostwa ruszył wprost do odświeżanych ostatnimi czasy budynków koszar. Przechodząc przez Minealski rynek musiał używać łokci, aby przebić się przez stłoczoną ciżbę kupujących i kupców, którzy głośno zachwalali swe towary. Jeden z nich zaproponował mu nawet korzeń, który miał ponoć cudownie wzmacniać wigor. "Aż tak stary to ja nie jestem." Pomyślał i zbył natrętnego kupca kilkoma gniewnymi słowami. Idąc dalej widział jak straż miejska goni za uciekającym, co sił w nogach złodziejaszkiem. Cóż, normalny dzień w stolicy. Dobre kilka minut zajęło mu dotarcie do upragnionego celu. Budynki koszar nie były tak okazałe jak w dniu, kiedy przybywał do Mineal, wszak od tego czasu minęło już dobre kilkanaście lat. Biegnący nieubłaganie czas nie zatarł jednak wspomnień tego dnia, jak żywe stanęły mu przed oczyma obrazy trenujących walkę wręcz żołnierzy, łuczników doskonalących swe umiejętności, dowódców wykrzykujących kolejne komendy nowym rekrutom... Barbarzyńca, czym prędzej otrząsnął się ze wspomnień. Nie było, nad czym dłużej deliberować, ani zwlekać z przejściem przez wierzeje prowadzące na dziedziniec koszar. Podkute, wojskowe buciory mężczyzny zadudniły na bruku dziedzińca zdając się anonsować jego przybycie. Nowa przygoda miała się właśnie zacząć...*

Awatar użytkownika
Rithior
Mieszkaniec
Posty: 34
Rejestracja: śr lip 02, 2008 8:12 am
Lokalizacja: Rohan

Re: Koszary - opis

Postautor: Rithior » pn cze 07, 2010 7:40 am

//Ta... Super ekipa nam się zebrała.. żałosne//


Wróć do „Kroniki Bardów”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość